Krzysztof Gołuch o niepełnosprawnych: "Intuicyjnie poczułem, że muszę zająć się tym tematem"

Krzysztof Gołuch za swoje prace otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie Grand Press Photo 2018 w kategorii "Życie codzienne”, wygrał także konkurs Śląska Fotografia Prasowa. Niepełnosprawnych fotografuje, bo na co dzień pracuje z tymi osobami.

Ten artykuł ma 2 strony:

Paweł Jędrusik: Skąd pomysł na fotografowanie niepełnosprawnych?

Krzysztof Gołuch: Fotografowanie osób niepełnosprawnych pojawiło się u mnie bardzo intuicyjnie. Pracuję z osobami specjalnej troski i mam z nimi dobry kontakt. Zawsze zresztą uważałem, że niepełnosprawni to grupa społeczna, o której prawa należy się stale upominać. Fotografia stała się dla mnie narzędziem, za pomocą którego mogę opowiadać o tych ludziach, o ich losach i trudnym życiu.

Bardzo inspirującymi myślami, które pomogły mi spojrzeć na to, co robię w fotografii w innym szerszym kontekście sztuki, były słowa słynnej, polskiej kuratorki Andy Rotenberg. Zobaczyłem kiedyś film na YouTube, w którym podczas oprowadzania po wystawie wspomniana kuratorka mówiła do młodych ludzi: "Są tematy i obszary życia codziennego, których staramy się nie dostrzegać i nie pamiętamy o nich codziennie. Są artyści, którzy nam tę zasłonę odsłaniają i mówią: "Zobaczcie, jak żyją niektórzy, o których wy nie myślicie". Oni sięgają po drastyczne tematy, ponieważ misja sztuki w dniu dzisiejszym nie polega na tym, żeby nam dostarczać przyjemności - tylko po to, żeby nami poruszać i budzić refleksje”.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Paweł Jędrusik: Skąd pomysł na fotografowanie niepełnosprawnych?

Krzysztof Gołuch: Fotografowanie osób niepełnosprawnych pojawiło się u mnie bardzo intuicyjnie. Pracuję z osobami specjalnej troski i mam z nimi dobry kontakt. Zawsze zresztą uważałem, że niepełnosprawni to grupa społeczna, o której prawa należy się stale upominać. Fotografia stała się dla mnie narzędziem, za pomocą którego mogę opowiadać o tych ludziach, o ich losach i trudnym życiu.

Bardzo inspirującymi myślami, które pomogły mi spojrzeć na to, co robię w fotografii w innym szerszym kontekście sztuki, były słowa słynnej, polskiej kuratorki Andy Rotenberg. Zobaczyłem kiedyś film na YouTube, w którym podczas oprowadzania po wystawie wspomniana kuratorka mówiła do młodych ludzi: "Są tematy i obszary życia codziennego, których staramy się nie dostrzegać i nie pamiętamy o nich codziennie. Są artyści, którzy nam tę zasłonę odsłaniają i mówią: "Zobaczcie, jak żyją niektórzy, o których wy nie myślicie". Oni sięgają po drastyczne tematy, ponieważ misja sztuki w dniu dzisiejszym nie polega na tym, żeby nam dostarczać przyjemności - tylko po to, żeby nami poruszać i budzić refleksje”.

Czemu w ogóle zacząłeś fotografować?

Od zawsze interesowałem się sztukami plastycznymi. W Studium Nauczycielskim w Tychach należałem do koła plastycznego, gdzie rozpocząłem swoją przygodę z malarstwem od wystawy indywidualnej i wyróżnienia podczas konkursu malarstwa nieprofesjonalnego w Rudzie Śląskiej. Moja praca była jedynym obrazem abstrakcyjnym w całym konkursie. A potem już przyszła fotografia.

Zaczynałem, jak każdy amator - od fotografowania własnej rodziny i tego, co wokół widziałem. Miałem wielkie szczęście, ponieważ na początku swojej drogi spotkałem niezwykłego fotografa i pedagoga - Piotra Szymona. Dzięki jego radom i mądrości mogłem zgłębiać tajniki fotografii. Właściwie do dziś jego idee oraz pojmowanie sztuki jest mi bardzo bliskie. Następnym krokiem były studia w Instytucie Fotografii Kreatywnej w Opawie, które pozwoliły mi już całkowicie okrzepnąć jako dojrzałemu fotografowi.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Czemu w ogóle zacząłeś fotografować?

Od zawsze interesowałem się sztukami plastycznymi. W Studium Nauczycielskim w Tychach należałem do koła plastycznego, gdzie rozpocząłem swoją przygodę z malarstwem od wystawy indywidualnej i wyróżnienia podczas konkursu malarstwa nieprofesjonalnego w Rudzie Śląskiej. Moja praca była jedynym obrazem abstrakcyjnym w całym konkursie. A potem już przyszła fotografia.

Zaczynałem, jak każdy amator - od fotografowania własnej rodziny i tego, co wokół widziałem. Miałem wielkie szczęście, ponieważ na początku swojej drogi spotkałem niezwykłego fotografa i pedagoga - Piotra Szymona. Dzięki jego radom i mądrości mogłem zgłębiać tajniki fotografii. Właściwie do dziś jego idee oraz pojmowanie sztuki jest mi bardzo bliskie. Następnym krokiem były studia w Instytucie Fotografii Kreatywnej w Opawie, które pozwoliły mi już całkowicie okrzepnąć jako dojrzałemu fotografowi.

Jak wygląda twoja praca nad cyklem?

Najczęściej pracuję nad projektami długoterminowymi, gdzie proces twórczy trwa od kilku miesięcy aż po lata. Takim przykładem jest moja książka "Co siódmy”, w której znajdują się fotografie z przestrzeni kilkunastu lat. Zawsze interesują mnie dłuższe historie, w których mogę bardziej pogłębić temat. Powracam do danego miejsca, sytuacji czy tematu wiele razy. Taka praca pozwala szerzej spojrzeć na dane zjawisko i odkryć rzeczy, które nie są zauważalne przy jednej czy dwóch wizytach.

Ostatnio przytrafiła się mi zabawna sytuacja. Podczas pracy nad jednym z projektów długoterminowych, kiedy w danym miejscu byłem już kolejny raz, usłyszałem niechcący rozmowę dwóch niepełnosprawnych pracowników gospodarstwa rolnego, która brzmiała mniej więcej tak: "Widziałeś tego z tym aparatem? On tu jest już piąty raz i pstryka ciągle to samo. On chyba się dopiero uczy robić zdjęcia”.

Kiedy rozpoczynam pracę nad jakimś cyklem, staram zgłębić temat, który mnie interesuje. Czytam dostępne materiały, przeglądam informacje w Internecie, szukam kontaktu z osobami, które mogą mi pomóc. Potem jeżdżę w dane miejsca i staram się złapać dobry kontakt z ludźmi i fotografuję. Później następuje analiza materiału. Trzeba się zastanowić, co poprawić, czego jeszcze brakuje w materiale. Często konsultuję zdjęcia z innymi fotografami, socjologami czy z własną rodziną. Takie rozmowy dają wiele ciekawych informacji oraz inne spojrzenie ludzi niezwiązanych z fotografią.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Jak wygląda twoja praca nad cyklem?

Najczęściej pracuję nad projektami długoterminowymi, gdzie proces twórczy trwa od kilku miesięcy aż po lata. Takim przykładem jest moja książka "Co siódmy”, w której znajdują się fotografie z przestrzeni kilkunastu lat. Zawsze interesują mnie dłuższe historie, w których mogę bardziej pogłębić temat. Powracam do danego miejsca, sytuacji czy tematu wiele razy. Taka praca pozwala szerzej spojrzeć na dane zjawisko i odkryć rzeczy, które nie są zauważalne przy jednej czy dwóch wizytach.

Ostatnio przytrafiła się mi zabawna sytuacja. Podczas pracy nad jednym z projektów długoterminowych, kiedy w danym miejscu byłem już kolejny raz, usłyszałem niechcący rozmowę dwóch niepełnosprawnych pracowników gospodarstwa rolnego, która brzmiała mniej więcej tak: "Widziałeś tego z tym aparatem? On tu jest już piąty raz i pstryka ciągle to samo. On chyba się dopiero uczy robić zdjęcia”.

Kiedy rozpoczynam pracę nad jakimś cyklem, staram zgłębić temat, który mnie interesuje. Czytam dostępne materiały, przeglądam informacje w Internecie, szukam kontaktu z osobami, które mogą mi pomóc. Potem jeżdżę w dane miejsca i staram się złapać dobry kontakt z ludźmi i fotografuję. Później następuje analiza materiału. Trzeba się zastanowić, co poprawić, czego jeszcze brakuje w materiale. Często konsultuję zdjęcia z innymi fotografami, socjologami czy z własną rodziną. Takie rozmowy dają wiele ciekawych informacji oraz inne spojrzenie ludzi niezwiązanych z fotografią.

Czy szczególnie zapadło ci w pamięć któreś ze zdjęć i sytuacja z nim związana?

Takich sytuacji jest bardzo dużo, najczęściej to są momenty zabawne czy humorystyczne. Ostatnio miałem takie zdarzenie. Od pewnego czasu pracuję nad projektem, w którym fotografuję niepełnosprawnych pracowników gospodarstwa rolnego należącego do Zakładu Aktywności Zawodowej w Borowej Wsi. Przyjechałem tam w sobotę, kiedy była minimalna obsada personelu. Tego dnia pracował w oborze Stanisław, który karmił krowy. Głęboka mgła spowijała wszystko w białej chmurze.
Po krótkim przywitaniu poszedłem obejrzeć w odległym miejscu gospodarstwa konie biegające po wybiegu. Kiedy wracałem usłyszałem głośną rozmowę dochodzącą ze strony obory, ale z powodu gęstej mgły nie mogłem zobaczyć z kim rozmawia Stanisław. Z oddali zauważyłem go jeżdżącego taczką i głośno rozmawiającego ze sobą. Kiedy podszedłem bardzo blisko zobaczyłem w jego uchu małą słuchawkę, a z jego kieszeni wystawała komórka. Zrozumiałem wtedy, że rozmawia przez zestaw słuchawkowy. Umilał sobie czas w pracy, by zarazem nie przerywać karmienia bydła i dyskutował ze swoim kolegą na temat jakiegoś meczu.

Najbardziej przejmującym doświadczeniem było fotografowanie w Domu Pomocy Społecznej w Rudzie Śląskiej. Kiedy robiłem portret jednemu z mieszkańców, on spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: „Moja mama wczoraj umarła, co ja teraz mam zrobić?”. To było dla mnie bardzo poruszające. Nie wiedziałem, co powiedzieć, a nie chciałem go zbyć byle odpowiedzią.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Czy szczególnie zapadło ci w pamięć któreś ze zdjęć i sytuacja z nim związana?

Takich sytuacji jest bardzo dużo, najczęściej to są momenty zabawne czy humorystyczne. Ostatnio miałem takie zdarzenie. Od pewnego czasu pracuję nad projektem, w którym fotografuję niepełnosprawnych pracowników gospodarstwa rolnego należącego do Zakładu Aktywności Zawodowej w Borowej Wsi. Przyjechałem tam w sobotę, kiedy była minimalna obsada personelu. Tego dnia pracował w oborze Stanisław, który karmił krowy. Głęboka mgła spowijała wszystko w białej chmurze.
Po krótkim przywitaniu poszedłem obejrzeć w odległym miejscu gospodarstwa konie biegające po wybiegu. Kiedy wracałem usłyszałem głośną rozmowę dochodzącą ze strony obory, ale z powodu gęstej mgły nie mogłem zobaczyć z kim rozmawia Stanisław. Z oddali zauważyłem go jeżdżącego taczką i głośno rozmawiającego ze sobą. Kiedy podszedłem bardzo blisko zobaczyłem w jego uchu małą słuchawkę, a z jego kieszeni wystawała komórka. Zrozumiałem wtedy, że rozmawia przez zestaw słuchawkowy. Umilał sobie czas w pracy, by zarazem nie przerywać karmienia bydła i dyskutował ze swoim kolegą na temat jakiegoś meczu.

Najbardziej przejmującym doświadczeniem było fotografowanie w Domu Pomocy Społecznej w Rudzie Śląskiej. Kiedy robiłem portret jednemu z mieszkańców, on spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: „Moja mama wczoraj umarła, co ja teraz mam zrobić?”. To było dla mnie bardzo poruszające. Nie wiedziałem, co powiedzieć, a nie chciałem go zbyć byle odpowiedzią.

Jak reagują sami niepełnosprawni, gdy są fotografowani?

Normalnie, jak wszyscy inni ludzie. Na początku są zainteresowani. Rozmawiamy, opowiadam, co robię i do czego to służy. Robię pamiątkowe fotografie. Kobiety zawsze podkreślają, że źle wychodzą na zdjęciach. Ja staram się opowiedzieć jakiś żart, rozmawiamy i ich życiu i pracy. Potem każdy wraca do swoich zajęć. Po dłuższej chwili nikt już na mnie nie zwraca przesadnie uwagi, a ja zachowuję się tak, aby nie zakłócać czyjeś pracy czy codziennych obowiązków.

Później staram się wydrukować zdjęcia i podarować je moim bohaterom. Jest przy tym trochę śmiechu, czasami zaskoczenia. Wyjątkowym momentem jest sytuacja, kiedy mam przyjemność bohaterów moich fotografii gościć podczas wystawy. Niekiedy nie jest to możliwe, bo dane miejsce nie jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych albo wejście jest tak karkołomne, że nie chcę ich narażać na niepotrzebny stres.

Ostatnio miałem niesamowite spotkanie z bohaterami moich zdjęć z Zakładu Aktywności Zawodowej z Borowej Wsi, którzy wraz z dyrektorem i kierowniczką przyjechali na wystawę do Bytomia. Ich obecność nadała wystawie innego kontekstu prezentowanym fotografiom. Przestali być anonimowymi ludźmi ze zdjęć. Kiedy ich obserwuję podczas wystawy, oglądających fotografie, książkę czy katalog, widzę, że są bardzo poważni. Myślę wtedy, a czasami i słyszę, że nie zajmuję się tylko pstrykaniem fotek, ale bardzo ważnymi sprawami ludzi potrzebujących pomocy i uwagi.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Jak reagują sami niepełnosprawni, gdy są fotografowani?

Normalnie, jak wszyscy inni ludzie. Na początku są zainteresowani. Rozmawiamy, opowiadam, co robię i do czego to służy. Robię pamiątkowe fotografie. Kobiety zawsze podkreślają, że źle wychodzą na zdjęciach. Ja staram się opowiedzieć jakiś żart, rozmawiamy i ich życiu i pracy. Potem każdy wraca do swoich zajęć. Po dłuższej chwili nikt już na mnie nie zwraca przesadnie uwagi, a ja zachowuję się tak, aby nie zakłócać czyjeś pracy czy codziennych obowiązków.

Później staram się wydrukować zdjęcia i podarować je moim bohaterom. Jest przy tym trochę śmiechu, czasami zaskoczenia. Wyjątkowym momentem jest sytuacja, kiedy mam przyjemność bohaterów moich fotografii gościć podczas wystawy. Niekiedy nie jest to możliwe, bo dane miejsce nie jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych albo wejście jest tak karkołomne, że nie chcę ich narażać na niepotrzebny stres.

Ostatnio miałem niesamowite spotkanie z bohaterami moich zdjęć z Zakładu Aktywności Zawodowej z Borowej Wsi, którzy wraz z dyrektorem i kierowniczką przyjechali na wystawę do Bytomia. Ich obecność nadała wystawie innego kontekstu prezentowanym fotografiom. Przestali być anonimowymi ludźmi ze zdjęć. Kiedy ich obserwuję podczas wystawy, oglądających fotografie, książkę czy katalog, widzę, że są bardzo poważni. Myślę wtedy, a czasami i słyszę, że nie zajmuję się tylko pstrykaniem fotek, ale bardzo ważnymi sprawami ludzi potrzebujących pomocy i uwagi.

Jakim sprzętem fotografujesz?

Od zawsze używałem sprzętu firmy Nikon. Obecnie mam aparat Nikona D700 z zestawem obiektywów. Również posiadam mały cichy aparat Fujifilm X-E1 z obiektywami, który bardzo dobrze mi się sprawdza w sytuacjach wymagających dyskrecji i cichej pracy aparatu.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Jakim sprzętem fotografujesz?

Od zawsze używałem sprzętu firmy Nikon. Obecnie mam aparat Nikona D700 z zestawem obiektywów. Również posiadam mały cichy aparat Fujifilm X-E1 z obiektywami, który bardzo dobrze mi się sprawdza w sytuacjach wymagających dyskrecji i cichej pracy aparatu.

Zobacz również: Podstawy fotografii: jak dobrze ustawić czas naświetlania zdjęć?

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com
© Krzysztof Gołuch / www.krzysztofgoluch.com

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Piękno według "Vogue" jest podobne na całym świecie Zdjęcia wioski owianej tajemniczą mgłą wyrażają osobowość Gabora Dvornika Potężna burza piaskowa na zdjęciach ze śmigłowca Andrew Hall fotografuje ciecze "tańczące do muzyki" Hiroszima i Nagasaki - historia zdjęć dokumentujących ataki atomowe z 1945 roku Zabawne zdjęcia z fotobudki tylko dla psów "Stary Poznań" to projekt, który pokazuje dawnego ducha miasta Sylwetki naszych czytelników: Łukasz Sokół W ZSRR retuszerzy nie potrzebowali Photoshopa, by tworzyć "rzeczywistość" Kristina Waraksina wydobywa na portretach głęboko ukryte ludzkie emocje Polacy nagrodzeni w konkursie MonoVisions Photography Awards 2018 Dzięki krajobrazom podróżuje nie tylko po świecie, ale i wgłąb siebie Powstanie, jego ludzie i Warszawa - o tym opowiada projekt "Teraz '44" Kalendarz Pirelli 2019 będzie piękny. Zobacz, jak powstawał Mateusz Marzec wyjaśnia, jak wykonał zdjęcie zaćmienia Księżyca Gdańsk Tattoo Konwent 2018 był pełny niesamowitych ludzi. Zobacz ich portrety "Kolory Londynu" to prawdziwy portret wielkiego miasta Konie są lustrem dla twoich emocji - zobacz piękne zdjęcia Tori Gagne Spokój odnaleziony na nocnych ulicach New Jersey Marion Belanger pokazuje kruchość człowieka względem ruchów skorupy ziemskiej "Psie Show" Aleksandra Chochłowa - zobacz ludzkie emocje na psich pyskach Dzieciństwo to nie czas na nudę. Ojciec fotografuje swoje dzieci w zabawny sposób Drezno, street i paski Zamrożone piękno kwiatów na zdjęciach Olgi Kulakovej

Popularne w tym tygodniu:

Zdjęcie, które wywołało burzę w internecie. Wiemy, jak powstało Zdjęcia wioski owianej tajemniczą mgłą wyrażają osobowość Gabora Dvornika Potężna burza piaskowa na zdjęciach ze śmigłowca Krzysztof Gołuch o niepełnosprawnych: "Intuicyjnie poczułem, że muszę zająć się tym tematem" Poruszające zdjęcia niedźwiedzia polarnego próbującego zjeść plastikową torbę Hiroszima i Nagasaki - historia zdjęć dokumentujących ataki atomowe z 1945 roku W ZSRR retuszerzy nie potrzebowali Photoshopa, by tworzyć "rzeczywistość" Natalija Jankielewicz: "Aparat jest narzędziem i nie może zrobić więcej niż fotograf" Polacy nagrodzeni w konkursie MonoVisions Photography Awards 2018 Sylwetki naszych czytelników: Łukasz Sokół Terapeutyczna moc fotografii pozwoli ci uspokoić myśli Chwyć za smartfona i fotografuj gwiazdy, jak Daniel Cheong